Google uspokaja: „Nie martw się o złośliwe linki przychodzące Twojej witryny. Ignorujemy je.”
- Opublikowano:
- Zaktualizowano
- 1 min czytania
- 3731 wyświetleń
- 4 komentarze

Właściciele stron internetowych mogą spać spokojnie, nie martwiąc się o złośliwe ataki SEO na ich witryny w postaci chociażby niezliczonych ilości linków przychodzących. Dlaczego? Bo Google rozwija patenty, które mają sobie z takimi działaniami radzić. Przypomnijmy, że linki przychodzące są to tzw. backlinki, czyli linki kierujące na konkretną witrynę, z innych stron WWW – znajdujące się w przestrzeni internetowej.
Nienaturalne linki przychodzące
Google na co dzień „walczy” z tzw. nienaturalnymi linkami przychodzącymi, czyli różnego rodzaju manipulacjami przy linkowaniu – wymianą linków na wielką skalę, generowaniu masowych ilości nienaturalnych backlinków niskiej jakości itp. O ile np. artykuł na danej stronie WWW nie był wirusowy i faktycznie nie zdobył dużej liczby naturalnych linków, dla Google jest to oczywista praktyka, że ktoś celowo tutaj „majstrował”, generując linki na masową skalę. Po co? A chociażby po to, aby zaszkodzić reputacji konkretnej witryny, a może nawet narazić ją na kary od Google.
Co robić w sytuacji, kiedy jednak już nasza witryna zostanie zbombardowana linkami przychodzącymi? Najlepiej to zignorować. Szkoda naszego czasu na walkę z nienaturalnymi backlinkami. Wystarczy, że ktoś już swój czas niepotrzebnie zmarnował na manipulowanie nimi, bo i tak nie osiągnie on zamierzonego efektu.
Google posiada patenty, które wykrywają podejrzane działania SEO czy manipulowanie rankingami wyszukiwania – a tym samym bronią indeksu wyszukiwania przed spamerskimi praktykami. Powstał nawet na ten temat obszerny, 30-stronicowy dokument, w którym Google szczegółowo opisuje swoje działania w tym zakresie.
Ocena czytelników
Kliknij gwiazdkę albo wybierz ocenę strzałkami i naciśnij Enter.
Tagi
Nasz ekspert
Karolina Zemła
Od ponad dziesięciu lat realizuje projekty w zakresie komunikacji wewnętrznej w dużej organizacji. Buduje markę przyjaznego pracodawcy, angażując pracowników w "życie" firmy tak, by czuli się jej ważną częścią.
Zobacz wszystkie wpisy autora









